2-3.05.2008 - Mnisek nad Popradem (SK)

Przejechane: 125km

 

Nieco spontaniczna ale bardzo udana wyprawa, dziewicza dla świeżo mianowanego, nowego członka ekipy - Franka. Niestety po raz kolejny zabrakło Kamila i Alberta, których niestety zatrzymała praca. 
Wyruszyliśmy trochę późno, ok. 9:30, ale mimo nie sprzyjających do końca warunków atmosferycznych  podróż przepływała bardzo płynnie. W południe mieliśmy już słońce i praktycznie żadnego wiatru. Po drodze zatrzymywaliśmy się m.in w Czchowie, Łososinie (lotnisko) i Nowym Sączu (rynek). Granicę przekroczyliśmy koło 16. Po drugiej jej stronie mieliśmy problemy ze znalezieniem świeżego pieczywa i świeżej wędliny, na co złożyła się przerwa świąteczna w Polsce i monopolowy popyt po przekroczeniu granicy. Jednak jakoś sobie poradziliśmy i przy ognisku i słowackim "Bażancie" miło spędziliśmy wieczór i przy "jamrockich" rytmach muzyki zasnęliśmy w spokoju :). Noc była zimna, co jest zrozumiałe ze względu na tę porę roku, ale daliśmy radę.
Już wcześniej z pewnych przyczyn zaplanowaliśmy powrót pociągiem do Tarnowa. Ów pociąg mieliśmy dopiero tuż przed godziną 15, więc zdecydowaliśmy się wcześniej na mini xc po Piwnicznej, nieco parodoksalne, ponieważ mieliśmy sakwy, ale nie wyjeżdżaliśmy zbyt daleko i wysoko, doskonale się przy tym relaksując. Późniejsza podróż pociągiem nie obyła się bez atrakcji, a te zapewnili nam studenci Politechniki Krakowskiej :). Z Tarnowa wróciliśmy już oczywiście na rowerach.
    

Dodał: Bartek 20.05.08

 

Powrót do eskapady

Powrót do strony głównej