| Termin
wycieczki ustaliliśmy jeszcze na początku
kalendarzowej jesieni. Był to jedyny dogodny termin dla
całej piątki. Jednak i tym razem nie wszyscy stanęli
na wysokości zadania jeśli chodzi o dyspozycyjność
tamtego weekandu i w ostateczności pojechała nas tylko
trójka (Bartek, Albert i Artek). Udało się nam wynająć
kwaterę po bardzo atrakcyjnej cenie (tutaj ukłon w
stronę Ciotki Artka). Na docelowe miejsce mieliśmy się
wstawić piątek wieczorem. Na niedzielne popołudnie
planowaliśmy powrót. |
| Prognoza
pogody nie zapowiadała się nazbyt optymistycznie
(opady śniegu + silny wiatr, czyli pierwszy w tym roku
atak zimy). Niestety prognoza okazała się trafna
i na dworcu PKP w Krynicy przywitał nas śnieg. Nie
zniechęciło nas to jednak do godnego pożegnania
sezonu. W sobotni poranek ruszyliśmy w trasę. Nie
przejmując się specjalnie 30-centrymetrową warstwą
śniegu przebrnęliśmy przez kompleks narciarski "Słotwiny"
(przy podjazdach głównie prowadząc) prosto przed
Jaworzynę. Na szczyt ze względu na ciężkie warunki
postanowiliśmy się wybrać wyciągiem. Warunki na górze
były jeszcze bardziej niesprzyjające (temperatura
dochodziła do -10 stopni). Zgodnie ze wcześniejszymi
ustaleniami udaliśmy się do Muszyny. Było to chyba
najlepszy odcinek trasy, bo kilkanaście kilometrów
zjazdu. Zachowując pełną ostrożność szczęśliwie
dotarliśmy do Szczawnika, by zaraz znaleźć się w
Muszynie. Później już tylko asfaltową drogą z
powrotem na Słotwiny, gdzie wynajmowaliśmy pokoje.
Wieczorem postawiliśmy kropkę nad i godnie zakończyliśmy
sezon :) |
Dodał:
Bartek
16.12.08
|
|