22.11.2008 - Krynica Zdrój

Przejechane: ok. 45 km

 

Termin wycieczki ustaliliśmy jeszcze na początku kalendarzowej jesieni. Był to jedyny dogodny termin dla całej piątki. Jednak i tym razem nie wszyscy stanęli na wysokości zadania jeśli chodzi o dyspozycyjność tamtego weekandu i w ostateczności pojechała nas tylko trójka (Bartek, Albert i Artek). Udało się nam wynająć kwaterę po bardzo atrakcyjnej cenie (tutaj ukłon w stronę Ciotki Artka). Na docelowe miejsce mieliśmy się wstawić piątek wieczorem. Na niedzielne popołudnie planowaliśmy powrót. 
Prognoza pogody nie zapowiadała się nazbyt optymistycznie (opady śniegu + silny wiatr, czyli pierwszy w tym roku atak zimy).  Niestety prognoza okazała się trafna i na dworcu PKP w Krynicy przywitał nas śnieg. Nie zniechęciło nas to jednak do godnego pożegnania sezonu. W sobotni poranek ruszyliśmy w trasę. Nie przejmując się specjalnie 30-centrymetrową warstwą śniegu przebrnęliśmy przez kompleks narciarski "Słotwiny" (przy podjazdach głównie prowadząc) prosto przed Jaworzynę. Na szczyt ze względu na ciężkie warunki postanowiliśmy się wybrać wyciągiem. Warunki na górze były jeszcze bardziej niesprzyjające (temperatura dochodziła do -10 stopni). Zgodnie ze wcześniejszymi ustaleniami udaliśmy się do Muszyny. Było to chyba najlepszy odcinek trasy, bo kilkanaście kilometrów zjazdu. Zachowując pełną ostrożność szczęśliwie dotarliśmy do Szczawnika, by zaraz znaleźć się w Muszynie. Później już tylko asfaltową drogą z powrotem na Słotwiny, gdzie wynajmowaliśmy pokoje. Wieczorem postawiliśmy kropkę nad i godnie zakończyliśmy sezon :)
    

Dodał: Bartek 16.12.08

 

Powrót do eskapady

Powrót do strony głównej